Namawiają mnie w redakcji, abym zgłosił się do onetowego konkursu na „Blog Roku”. Choć nie znajduję dla siebie odpowiedniej kategorii (profesjonalne? ja i moje życie? moje zainteresowania i pasje?), przyjrzałem się przy okazji wpisom od początku i temu, co się na tym kawałku netu dotychczas działo. Muszę powiedzieć, że wyraźniej uwiadomiłem sobie, ile Wam zawdzięczam. To żadne kadzenie, tylko fakty. Wiele testów publikowanych w „Tygodniku” nie powstałoby bez dyskusji na blogu. Niektóre wręcz rodziły się tutaj – jak choćby ważne dla mnie „Małżeńska intymność”, „Czy małżeński seks jest święty?” albo „Seks jakiego nie zna Kościół”. Widzę też wyraźnie drogę, jaką dzięki Wam przeszedłem w rozpoznawaniu niuansów kościelnego nauczania. I nie dotyczy to tylko głównego wątku związanego z moralnością seksualną. Już po pierwszym moim wpisie („O co mi chodzi” ) „wymusiliście” na mnie namysł nad trudnymi i chyba najważniejszymi pytaniami religijnymi: co to znaczy wierzyć? Po co Kościół? Czym jest nawrócenie? Zmagam się z nimi do dziś i… dojrzewam. To owocuje tekstami, których bym się po sobie wcześniej nie spodziewał: „Deficyt błogosławionej winy” czy „Dwa ateizmy”. J Trudno jest mi wyrazić całą wdzięczność…
Zbliża się Nowy Rok. Pomyślałem o życzeniach. W kontekście konkursu „Blog Roku” innym blogerom życzę takich dyskutantów, jak Wy! Wam życzę, aby nasze dyskusje też Wam tyle dawały, co dają mi (oraz żeby moderator bloga był bardziej systematyczny J). A sobie życzę by nasz kontakt trwał jak najdłużej!
Dodaj komentarz