Można powiedzieć: wszystkim oprócz worka na prezenty. Szczegółowo wymieniono te różnice w niedzielnym katolickim programie dla dzieci pt. „Ziarno”, chcąc słusznie przypomnieć dzieciom prawdziwy prototyp Mikołaja. Zatem od disnejowskiego krasnala św. Mikołaj różni się biskupią mitrą, biskupim pastorałem, ornatem i… rózgą dla niegrzecznych dzieci. Prowadzący nie tylko to powiedział, ale na dodatek wyjął z flakonu suchą gałązkę i wręczył… najmniejszej uczestniczce programu.
Absurdalność tej sceny (prawdopodobnie żadne ze starszych dzieci nie chciało otrzymać rózgi dla niegrzecznego dziecka, a najmłodsza nie wyrobiła sobie jeszcze odpowiedniej asertywności) uświadomiła mi głęboką niemoralność zwyczaju obdarowywania dzieci na św. Mikołaja i na Gwiazdkę rózgą. To tak, jakby powiedzieć dziecku: „Pilnuj się, bo mam nad tobą całkowitą, a więc fizyczną i psychiczną władzę!”.
Nie kłuje to nas, bo jesteśmy naszą sadystyczną kulturą zdemoralizowani. Ale nie trudno to sobie uświadomić: to tak jakby symbolem małżeństwa oprócz obrączki była pałka wręczana panu młodemu, by panna młoda wiedziała, że ma być posłuszna mężowi. Co myślicie o postulacie wprowadzenia takiego zwyczaju? Skoro własnym dzieciom możemy wręczać rózgi dlaczego żonom nie mamy pokazywać kija?
Istnieje pokusa, żeby źródeł tego sadyzmu doszukiwać się w religii chrześcijańskiej. Na pierwszy rzut oka słusznie – badania statystyczne pokazują korelację pobożności i przyzwolenia na bicie: im częściej Polacy chodzą do kościoła, tym chętniej bicie uznają za metodę wychowawczą. Ale silna odwrotnie proporcjonalna zależność występuje także z wykształceniem i liczbą mieszkańców zamieszkiwanej miejscowości: im ktoś słabiej wykształcony i w mniejszej miejscowości mieszka, tym chętniej leje własne dzieci. Zatem bicie zależy przede wszystkim od kultury i obyczaju. W każdym razie pamiętajmy, że Jezus dzieci stawiał za wzór chrześcijanom i prosił swoich uczniów, by nie zabraniali dzieciom przychodzić do Niego. Jeśli zatem ktoś powołuje się na religię, by uzasadnić bicie dzieci, delikatnie mówiąc jest kiepskim teologiem. Zaś św. Mikołaj z rózgą na pewno nie jest prawdziwym św. Mikołajem.
Dodaj komentarz