Oczywiście tytuł jest prowokacyjny, gdyż to ja mogę się mylić, ale nie sprawdzę tego, dopóki nie wystawię mojej argumentacji na krytykę. Zaczęło się od tego, że pewien ksiądz moralista (mojego pokolenia) po przeczytaniu tekstu „Małżeństwo pod rygorem” napisał mi niedawno, że nie rozumiem, czym jest „przedmiot czynu”. Ta etyczna kategoria była mi znana, ale rzeczywiście dotychczas nie zwracałem na nią dostatecznej uwagi. Zaintrygowany (lubię takie wyzwania), zacząłem przeglądać książki. Precyzyjny wykład znalazłem w „Zarysie etyki ogólnej” ks. Tadeusza Ślipki (tutaj jest skrót najistotniejszego rozdziału). Na ironię – przez lata miałem tę książkę na półce, dopóki ktoś mi jej nie ukradł razem z paroma innymi fajnymi książkami, gdy byłem jeszcze… w zakonie J. Czym zatem jest przedmiot czynu i dlaczego jest taki ważny?
Etycy poczynając od Arystotelesa zastanawiali się, co w dynamicznej strukturze czynu wśród wielu zmiennych czynników jest stałe i niezmienne, czyli co decyduje o tym, że dany czyn jest akurat tym właśnie. Każdy czyn ma strukturę celową – zmierza do jakiegoś dobra. Ale też każdy czyn mocą swojej wewnętrznej dynamiki zmierza bezpośrednio i na pierwszym miejscu do jednego tylko określonego dobra. Tym dobrem jest tzw. skutek naturalny, czyli cel czynności albo właśnie przedmiot czynu (to zamienne terminy). Sprawca czynu, podejmując go, nie może się wypierać, że o ten skutek mu nie chodziło, skoro jest on koniecznie związany z samą dynamiką czynu. Na przykład jeśli naładowany pistolet przykładamy do czyjejś skroni i pociągamy za cyngiel, nie możemy się tłumaczyć, że nie chodziło nam o zabójstwo, skoro mechanizm użytego narzędzia działa w taki a nie inny sposób. Ale samo narzędzie i jego sposób działania jest czynnikiem doraźnym – przynależy do okoliczności czynu. Zabić możemy na różne sposoby. Zatem to nie sama czynność wyznacza tożsamość czynu, tylko jego skutek naturalny (bezpośredni cel). Strzelać możemy w powietrze, do zwierzęcia i do człowieka – to całkiem różne czyny, choć podobne czynności. Ale z kolei otrucie, strzał w głowę, czy poderżnięcie gardła to ze względu na skutek naturalny jedna i ta sama kategoria czynów, czyli zabójstwo.
Jakie miejsce w strukturze czynu zajmuje motyw? Czyn możemy podjąć ze względu na jego skutek naturalny: np. chcę pomóc osobie potrzebującej, dlatego daję jałmużnę. Wtedy motyw czyli cel sprawcy czynu utożsamia się z przedmiotem czynu czyli celem czynności. Ale mój motyw może się także różnić od przedmiotu czynu: np. daję jałmużnę publicznie, by zyskać uznanie. Wtedy mam na uwadze nie skutek naturalny (pomoc), tylko skutek uboczny (uznanie), możliwy dzięki doraźnym okolicznościom nie przynależącym do istoty czynu (w tym przypadku: obecność publiczności). Dlatego sam motyw (cel sprawcy czynu) nie przynależy do niezmiennej istoty czynu tylko do jego zmiennych okoliczności. Jest to ważne zwłaszcza przy pytaniu, od czego zależy moralna wartość czynu: od subiektywnego motywu czy obiektywnego przedmiotu czynu? Oczywiście tradycyjna etyka katolicka odpowiada, że podstawowym źródłem moralności czynu jest przedmiot, okoliczności – w tym także motyw – jedynie wtórnie dopełniają tę wartość (wzmacniają ją bądź osłabiają).
Ale by móc ocenić czyn pod względem moralnym jako moralnie dobry bądź moralnie zły, nie możemy zatrzymać się tylko na jego stronie fizycznej. Musimy odnaleźć związek tego czynu z wartością moralną – czyli dobrem, do którego dążenie moralnie doskonali osobę. A moralnie doskonali tylko wtedy go rozwija jej naturalne potencjalności. (Nawiasem mówiąc: wolałbym, aby etyka mówiła o dojrzewaniu moralnym niż doskonaleniu. Dążenie do doskonałości moralnej kojarzy mi się z pychą, dojrzewanie – nie: doskonałość się zdobywa, a dojrzałość nabywa.) Nie przedłużając: związek ten musi być wewnętrzny, tzn. nieprzypadkowy. Tutaj dochodzi do głosu ważne założenie tradycyjnej etyki: stałość natury ludzkiej. Z tego założenia wynikają istotne konsekwencje: niektóre czyny w sposób wewnętrzny czyli konieczny godzą w naturę człowieka, dlatego są wewnętrznie złe, czyli niemoralne zawsze, niezależnie od okoliczności. Ich zakaz tworzy zawsze ważne normy negatywne (np. nie zabijaj, nie cudzołóż, nie popełniaj krzywoprzysięstwa). Oczywiście są też czyny wewnętrznie dobre (doskonalące człowieka), dające podstawę do norm pozytywnych (np. przychodź bliźnim z pomocą albo poznawaj prawdę czyli badaj nauczanie Kościoła J).
Ten techniczny wykład był potrzebny, by zadać to bardzo ciekawe pytanie: czym jest przedmiot aktu seksualnego, czyli do jakiego dobra dąży stosunek seksualny bezpośrednio i w pierwszym rzędzie mocą swojej wewnętrznej dynamiki? Zanim na nie w następnych odcinkach sam spróbuję odpowiedzieć, pytanie konkursowe: czym jest przedmiot aktu seksualnego zdaniem tradycyjnej etyki katolickiej? Za poprawną odpowiedź zwyczajowo najnowszy numer „TP” w pdfie (uprzedzam to duży plik, więc trzeba mieć dobre łącze). J
Skomentuj ~Farad Anuluj pisanie odpowiedzi