19 kwietnia zmarł w wieku 72 lat kard. Alfonso López Trujillo – Kolumbijczyk, od 1990 roku przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny. Należał do najbardziej nieprzejednanych przeciwników antykoncepcji. Świadczy o tym choćby jego reakcja na wypowiedzi innych kardynałów:
21 kwietnia 2006 roku kard. Carlo Maria Martini na łamach tygodnika „L’Espresso” uznał za dopuszczalne użycie prezerwatyw w wyjątkowych przypadkach. Stwierdził, że można uznać ją za „mniejsze zło” np. w sytuacji, gdy jeden z małżonków jest chory na AIDS i ma obowiązek zabezpieczyć swego partnera przed zarażeniem. Dwa dni później kard. Javier Lozano Barragan przyznał, że jego dykasteria – Papieska Rada Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia – pracuje nad „trudnym podręcznikiem duszpasterstwa chorych na AIDS” i rozważa możliwość dopuszczenia prezerwatywy. „Oczywiście my w Kościele katolickim wiemy, że najważniejszą <prezerwatywą> jest wstrzemięźliwość i wierność małżeńska” – zastrzegł się kard. Barragan w rozmowie z dziennikiem „La Repubblica”, przyznał jednak, że nie bardzo wiadomo, co robić w przypadku par, które nie podzielają tych metod. Stąd inicjatywa przygotowania „studium, zarówno naukowego i technicznego, jak i moralnego, które powinno zostać przedstawione Ojcu Świętemu”.
Reakcja kard. Trujillo była zdecydowana. W oświadczeniu dla kolumbijskiego Radia Cadena Nacional przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny zapowiedział, że Kościół „nie ustąpi ani o milimetr” w swoim nauczaniu na temat zakazu stosowania prezerwatyw oraz profilaktyki w zakresie zapobiegania AIDS. Zaznaczył, że słowa kardynała Martiniego „są tylko prywatnymi opiniami, które nie odzwierciedlają doktryny”. Podważył także wypowiedź kard. Barragana, mówiąc że, Benedykt XVI nie nakazał żadnych studiów w celu modyfikacji zakazu stosowania prezerwatyw. „Jako dykasteria nie otrzymaliśmy żadnej instrukcji, ani też żadnej wskazówki za lub przeciw, dla przeprowadzenia jakichkolwiek studiów zawierających jakieś nowości w kwestii prezerwatywy” – stwierdził. Całkiem możliwe, że Papieska Rada ds. Rodziny była pominięta w pracach nad dokumentem na temat AIDS, co świadczyłoby o pewnym napięciu między oboma dostojnikami i kierowanymi przez nich dykasteriami. Faktem jest, że do dzisiaj dokument na temat AIDS się nie ukazał, choć kard. Barragan zapowiadał jego rychłe ogłoszenie („pod koniec roku”).
Kard. Trujillo zasłynął jednak przede wszystkim wypowiedziami, które wprawiały w konsternację także ludzi Kościoła. Lansował na przykład tezę, że prezerwatywa posiada mikropory, przez które przedostaje się wirus HIV. Teza ta znalazła się m.in. w wydanym w marcu 2003 roku przez Papieską Radę ds. Rodziny „Leksykonie terminów niejasnych i dyskusyjnych odnoszących się do rodziny, życia i problemów etycznych”, dając pretekst do ironicznych komentarzy na świecie, o czym wspomina w swoim omówieniu ks. Adam Boniecki. W innym dokumencie – „Rodzina i rozrodczość człowieka” (z czerwca 2006 roku) – nazwał „sterylnymi” małżeństwa posiadające jedynie dwójkę dzieci. Jeden z konserwatywnych publicystów włoskich zaapelował wówczas o dymisję purpurata. „Nie można zgodzić się na poddawanie kościelnemu osądowi liczby posiadanych dzieci, tak jakby chodziło o produkcję kurczaków na fermie” – pisał Antonio Socci. (Nawiasem mówiąc, według tej „arytmetyki”, jaka byłaby Święta Rodzina z jednym dzieckiem – „supersterylna”?). Być może będę miał okazję jeszcze pisać o tym dokumencie, gdyż znalazłem w internecie miejsce, gdzie można go kupić.
Radykalizm kolumbijskiego kardynała sprawiał, że był on „bardziej papieski od papieża”. Pisałem już, że Jan Paweł II nie zdecydował się ogłosić doktryny o antykoncepcji nauczaniem definitywnym. Kard. Trujillo zrobił to za Papieża. W słynnym „Vademecum dla spowiedników” znaleźć można stwierdzenie: „Kościół zawsze nauczał, że antykoncepcja jest działaniem wewnętrznie złym; chodzi o akty małżeńskie ubezpłodnione w wyniku świadomego zamiaru. To nauczanie należy uważać za ostateczne i nie podlegające zmianie”. Ostatnie zdanie ma charakter doktrynalny, tzn. określa, jak należy rozumieć dane nauczanie. Tymczasem Papieska Rada ds. Rodziny nie ma i nigdy nie miała kompetencji doktrynalnych. Takie kompetencje posiada jedynie Kongregacja Nauki Wiary (dlatego jej dokumenty zwykle parafowane są przez papieża).
Na koniec szczegół może nieistotny, a może tłumaczący wiele z postawy kardynała: osoba, która go znała, mówiła mi, że kard. Trujillo pozbawiony był… poczucia humoru.
PS. Jeszcze odnośnie ostatnich moich wpisów o pedofilii: odnalazłem linki do publikowanych na łamach Tygodnika przy okazji sprawy abp. Paetza rozmów z psychoterapeutami o pomocy ofiarom pedofilii i leczeniu pedofilów.
Skomentuj ~Lilly Anuluj pisanie odpowiedzi