Atrakcyjna dziewczyna zaczepia mężczyzn na terenie uniwersyteckiego kampusu i proponuje im seks. Tylko co czwarty odmawia. W tym samym miejscu przystojny chłopak kobietom proponuje seks. Ile się godzi? Ani jedna. Ten eksperyment powtarzano wielokrotnie w różnych miejscach. Wyniki były podobne: większość mężczyzn godziła się na przygodny seks, natomiast kobiety prawie nigdy. Tę znaczącą różnicę w zachowaniu psychologowie ewolucyjni tłumaczą niewspółmiernością inwestycji rodzicielskich ponoszonych przez obie płcie. Kobiety ponoszą wielokrotnie większe koszty biologiczne rodzicielstwa niż mężczyźni: u mężczyzn to zaledwie porcja spermy, u kobiet aż dziewięciomiesięczny trudny okres ciąży, a potem wielomiesięczny okres karmienia piersią. Stąd różnica w intuicyjnych strategiach seksualnych: kobiety są o wiele bardziej wybredne w dobieraniu partnerów seksualnych niż mężczyźni, którym ewolucyjnie po prostu „opłaca się” zapłodnić jak największą liczbę kobiet.
Oczywiście tak duża różnica strategii seksualnych musiała być w naszej historii naturalnej jakoś niwelowana. W przeciwnym wypadku mielibyśmy poważne kłopoty z dogadywaniem się i z rozmnażaniem, a co za tym idzie – z przetrwaniem gatunku. Ewolucja podsunęła biologiczny regulator w postaci mechanizmu zakochania (który mniej więcej na cztery lata, a więc na okres potrzebny, by dziecko nauczyło się samodzielnie poruszać się, odurza nasze mózgi koktajlem różnych narkotyków i silnie wiąże ze sobą, wprowadzając czasową niewrażliwość na seksualne wdzięki osób trzecich). Ale to oczywiście nie wystarczyło. Na pomoc przyszła kultura, regulując zachowania seksualne.
Antropologowie wskazują na interesującą zależność: im trudniej jest przeżyć w danych warunkach, tym częściej kultura jest patriarchalna i patrylinearna (dziedziczenie po linii męskiej), a im bardziej kultura jest patrylinearna, tym bardziej stosuje restrykcyjną etykę seksualną wobec kobiet. To łatwo wyjaśnić: ponieważ to mężczyźni zapewniają utrzymanie kobietom, chcą mieć pewność, że inwestując w małżeństwo, będą inwestować we własne, a nie cudze dzieci. A ponieważ do niedawna tylko kobieta mogła być pewna własnego rodzicielstwa, surowa obyczajowość próbowała zminimalizować skutki ewentualnej kobiecej niewierności. W świetle powyższego stają się bardziej zrozumiałe (co nie oznacza – uzasadnione moralnie!) okrutne zwyczaje praktykowane np. w islamie, jak zabójstwo honorowe (mordowanie kobiet niewiernych, ale też zgwałconych – taka rozszerzona aborcja na wszelki wypadek) czy kobiece obrzezania (usuwanie łechtaczki, a z nią – ochoty na seks).
Mamy zatem dwie fundamentalne reguły rządzące (bardziej świadomie czy bardziej intuicyjnie) życiem seksualnym człowieka: kobiety będą starały się zapewnić sobie przede wszystkim wsparcie mężczyzny; natomiast mężczyźni, skoro angażują się w związki, będą chcieli być pewni ojcostwa.
Przyszło mi do głowy, że jeżeli rewolucję seksualną zdefiniować jako proces, który przy pomocy kultury chce uwolnić seksualność od pierwotnych więzów, to słynna rewolucja obyczajowa z roku 1968 była w istocie niesłychanym bublem. Przypomnijmy historyczne oczywistości: pigułka antykoncepcyjna, uwalniając seks od prokreacji, umożliwiła oddzielenie seksu od małżeństwa. Jednakże realizowana w ten sposób „wolna miłość” jest w istocie podporządkowaniem seksu ewolucyjnej strategii mężczyzn i działaniem wbrew ewolucyjnym interesom kobiet. To po pierwsze. Po drugie, to właśnie przede wszystkim kobieta ponosi koszty antykoncepcji (zdrowotne i seksualne). Dlaczego panie godzą się na tę podwójną nierówność? (Chyba jak zawsze – dla świętego spokoju.)
Przyszło mi też do głowy, że prawdziwa rewolucja seksualna nastąpi dopiero wtedy, gdy kultura rzeczywiście uwolni nas od mechanizmów rządzących dotychczas seksem. A to się może stać tylko wtedy, gdy spełnione zostaną dwa warunki: (1) gdy alimenty będą nieuchronne (np. ścigane nie tylko do czasu ukończenia nauki przez dziecko, ale bezterminowo i skutecznie); oraz (2) gdy państwo będzie obowiązkowo fundować badania genetyczne stwierdzające ojcostwo przy uznawaniu ojcostwa w Urzędzie Stanu Cywilnego po urodzeniu dziecka. Dopiero po zrealizowaniu tych dwóch warunków miłość między kobietą a mężczyzną będzie mogła być naprawdę wolna.
Skomentuj ~Kalina Anuluj pisanie odpowiedzi