Obiecałem rozwinąć refleksję na temat perspektyw duchowych, którą z powodu braku miejsca zaledwie zaznaczyłem przy końcu tekstu „Małżeńska intymność„. Niektóre osoby już się o to dopominają (Aniasic). Ale zanim to zrobię, wspomnę o reakcjach na mój tekst, bo też o to pytacie. Reakcji, jakich bym sobie życzył, do tej pory nie ma – niestety merytorycznej dyskusji ani śladu. Ks. Ślipko milczy, choć na moje zarzuty przeciwko karze śmierci opublikowane onegdaj w tekście „Chichot diabła” szybko odpowiedział. Autorem anonimowego ataku na mój tekst (z linka zamieszczonego przez Colora) jest polityk LPR Wojciech Wierzejski. „Polityczny” charakter tej wypowiedzi tłumaczy jej niemerytoryczność. Podobnie niemerytoryczne były głosy atakujące tekst Jacka Prusaka (jego polemika w najnowszym numerze „TP„). Wygląda na to, że w Polsce wciąż bardzo trudno jest o dyskusję na temat nauczania Kościoła, która nie przypisywałaby adwersarzom od razu najgorszych intencji. Zdaje się, że dojrzewanie do prawdy, szukanie jej jest wysoce szkodliwe, nie szkodzi jedynie prawda podana jako gotowa i ostateczna. J
Tą przykrą konstatację paradoksalnie potwierdza wypowiedź, która mnie zaskoczyła. Ks. Dariusz Kowalczyk SJ, który zainicjował ciekawe debaty o seksualności na zaprzyjaźnionym Blogu Powszechnym (reklamowanym tutaj zwłaszcza przez Gościówę) wspomniał w lipcowym numerze „W drodze” o przeprosinach kard. Schoenborna za biskupów kontestujących „Humanae vitae”. Przy okazji dodał: „Arcybiskup bije się w piersi za brak odwagi w przyjęciu i głoszeniu nauki Magisterium Kościoła dotyczącej antykoncepcji. To słowa odważne, gdyż nacisk na to, by Kościół odszedł od nauczania ’Humanae vitae’, jest dziś, również wewnątrz Kościoła, bardzo mocny. By się o tym przekonać, warto zajrzeć na przykład na blog Artura Spornika”. Realistycznie patrząc, traktowanie naszej skromnej (straceńczej?) dyskusji jako „bardzo mocnego nacisku na Kościół” jest oczywiście zbyt mocną figurą retoryczną.
PS. Aniasic, niebawem wpis o intymności duchowej. Jako lekturę wprowadzającą polecam tekst o. Stinissena z tego samego numeru „W drodze”: oba teksty – ten i cytowany przeze mnie tekst Nouwena – bardzo ciekawie się uzupełniają i komentują.
Skomentuj ~loki Anuluj pisanie odpowiedzi